|
niedziela, 17 kwietnia 2011
Witajcie, na wstępie chicałem Was najmocniej przeprosić za tak długi brak nowych wpisów, ale ostatnimi czasy miałem sporo spraw na głowie i trudno było znaleść dłuższą chwilkę na zrobienie jakiegoś wpisu... Zresztą mniejsza z tym :) Pochwalę się Wam że miałem ostatnio przyjemność być gościem na tzw. kursie baristycznym. Cóż to takiego ? Taki kurs to zazwyczaj 8 godzinne zajęcia w czasie których można się nauczyć pełnej obsługi ekspresu do kawy, przyrządzania najróżniejszych rodzajów kaw oraz co najlepsze, rysowania na powierzchni kawy przeróżnych wzorków, rysunków itp. Naprawdę kapitalna sprawa, szkoda tylko że koszt takiego kursy jest dość spory, bo w przeliczeniu na 1 osobę wychodzi jakieś 450 zł... Oczywiście na koniec kursu osoba w nim uczestnicząca otrzymuje specjalny certyfikat potwierdzający odbycie takiego szkolenia, co może być dużym atutem w staraniu się o pracę w zawodzie barmana lub kelnera. Przy okazji udało mi się zrobić telefonem komórkowym zdjęcie gotowej, przyzdobionej kawy:
Już niedługo recenzja "Deseru z koroną" firym Zott. Do usłyszenia :)
środa, 06 kwietnia 2011
Siemanko, czas na recenzję piwa Okocim Premium Mocne 7,1%, zapraszam do lektury. Dzisiaj w moim kuflu zagościło sobie piwko Okocim Mocne. Jak wiadomo jest to klasyk na polskim rynku piw, zresztą nie bez przypadku - w pełni zasługuje ono na opinie jednego z najlepszych polskich piw. Przed konsumpcją tego piwa można zadawać sobie zagadkę: "czy będzie ono coś zalatywało spirytusem?", w końcu 7,1 % to dużo jak na piwo, więc słusznie można mieć wątpliwości czy Okocim Mocne nie jest na siłę wzmacniane jakimiś specyfikami. Cóż, nawet jeśli jest, to zwyczajnie tego nie czuć, piwo ma jednolity, przyjemny aromat, więc nie ma tutaj powtórzenia błędu znanego z recenzji piwa Karpackie Mocne 9%.
Co do opakowania OPM występuje w dwóch wariantach, czyli tradycyjnie puszka i butelka. Co do puszki to jej design może się średnio podobać, klimatyczny czarny styl jest pusty przez czerwone wstawki na dole i górze puszki. Ja na szczęście miałem przyjemność recenzowania piwa prosto z butelki, co do której mogę śmiało powiedzieć że według mnie ma ona jeden z najlepszych desing'ów na polskim rynku. Piękne, szklane logo widniejące na butelce między podwójnymi napisami "BROWAR OKOCIM" budzi zachwyt i nadaje butelce szlachetnego wyglądu. Cała reszta typu kod kreskowy, info o tym że prowadzenie pojazdy po alkoholu nie jest najlepszym pomysłem oraz skład piwa umieszczone jest na małej etykietce naklejonej wokół szyjki butelki. Czas na otwarcie. Zapach piwa był już opisany wcześniej, więc można przejść do nalania piwa do kufla i degustacji. (Wiem że sposób nalewania piwa który widać na zdjęciu jest zły, ale mając do dyspozycji tylko dwie ręce ciężko jednocześnie nalewać prawidłowo piwo i robić zdjęcie :P). OPM po nalaniu do kufla ma piękną, przejrzystą barwę i dość długo utrzymującą się, obfitą pianę. Smak piwa jest wręcz perfekcyjny, czuć w nim wszystko co według mnie powinno mieć prawdziwe piwo: moc, goryczkę, oraz odpowiedni poziom dwutlenku węgla.
Podsumowując: Okocim Premium Mocne 7,1 % to prawdziwy klasyk wśród piw. Ze swoim unikalnym smakiem jest obowiązkową pozycją dla każdego podróżnika udającego się na wyprawy do piwnego świata. Małym mankamentem tego mistrzowskiego napoju jest jego cena (ok 3,25 zł) co oznacza że cenowo jest to piwo z górnej półki. Oczywiście polecam zakupy z wymienną butelką w osiedlowych sklepikach, wtedy zawsze jesteśmy te 20 groszy do przodu :) Uwierzcie mi że dla tego napoju warto taszczyć ze sobą nawet cały worek butelek na wymianę :) Tylko dla orłów :) Ocena wszama.blox.pl to: 5 - Mistrzostwo Świata
wtorek, 05 kwietnia 2011
Na portalu biznes.onet.pl pojawiła się całkiem ciekawa notka informująca o nowym haśle reklamowym piwa Carlsber, a brzmi ono: "that calls for a Carlsberg" (Coś takiego wymaga Carlsberga)". Muszę przyznać że brzmi ono całkiem ciekawie, pewnie jest wynikiem masowej burzy mózgów speców od reklamy tej marki piwa :D Więcej przeczytacie pod tym linkiem. Pozdrawiam, Żarłacz91 :)
poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Na celownik wszama.blox.pl trafił nowy produkt na rynku batonów - Maxer. Reklamowany dość intensywnie w TV i prasie popularność zyskał dzięki niemal kultowemu już hasłu - "zero pitu-pitu". No dobrze, dobra reklama i hasło to jedno, a sam baton to drugie. Czy Maxer faktycznie zasługuje na taką promocję ? Wszama.blox.pl postara się udzielić odpowiedzi na to pytanie. Jak wiadomo potencjalny nabywca ocenia produkt najpierw po opakowaniu. Kolorowa folia w której umieszczony jest baton ma ciekawy i zachęcający wygląd. W jej designu zwraca szczególną uwagę napis XXL, który ma dawać klientowi do zrozumienia że ma przed sobą konkrety baton, podążając sloganem reklamowym prawdziwe "zero pitu-pitu".
Oczywiście baton można otworzyć przy pomocy specjalnego paska, co jest teraz absolutnym standardem w branży batonów. Po otwarciu naszym oczom ukazuje się nienaturalnie wyglądający kawał przekładanego wafla polanego czekoladą. Taki wygląd ma prawdopodobnie dawać wrażenie że jest to naprawdę konkretna przekąska. Niestety mocno "udziwniony" kształt batonu powoduje że spożywa się go trochę dziwnie i całość konsumpcji wydaje się być trochę nieporęczna. Jakość czekolady jaką polany jest baton nie należy do tych z górnej półki, Princessa lub Prince Polo mają zdecydowanie lepszą czekoladę. Oczywiście nie jest to jakaś kompletna chała, ale jednak czuć różnicę. Dodatkowo nadzienie którym przełożone są kolejne warstwy wafli jest niezwykle "ubogie" (w przeciwieństwie do tego co widać na opakowaniu...), prawie nie czuć jego smaku przez co można odnieść wrażenie że jest ono wsadzone w baton na siłę, by same wafle nie zaschły człowiekowi w ustach.
Podsumowując: Maxer wbił się początkowo w polski rynek batonów na wysoki pułap, głównie dzięki dobrej kampanii reklamowej i ogólnie fajnemu pomysłowi na sam produkt. Jednak chyba oczekiwania przerosły możliwości tego produktu, ponieważ nie wszystko jest takie różowe jak widać na reklamie. Z jednym jednak na pewno można się zgodzić: trudno znaleźć w podobnej cenie (ok. 1,30 zł) tak sycący baton. Głównie dzięki temu oraz wspomnianej, klimatycznej kampani reklamowej Maxer otrzymuje widoczną poniżej ocenę. Ocena wszama.blox.pl to: 4 - Konkret
niedziela, 03 kwietnia 2011
Siemka, jak widzicie pierwsze recenzje za nami, ale blog wszama.blox.pl nie spoczywa na laurach i już na dniach wstawiamy kolejne recenzje, tym razem batona Maxer XXL oraz piwa Okocim Premium Mocne 7,1%. Oczywiście w wolnym czasie przeglądam sobie neta oraz rzucę czasem okiem na nowe reklamy w poszukiwaniu ciekawych produtków nadających się do recenzji, oraz innych ciekawostek związanych z rynkiem konsumenckim, które można by tu umieścić. Tak więc wszama.blox.pl rozwija się na całego ! Pozdrawiam, Żarłacz91 Witam, oto kolejna recenzja blogu wszama.blox.pl, tym razem kosztowaliśmy całkiem nowego napoju energetyzującego Adrenaline Mountain Dew. Jak oceniamy ten nowy twór na polskim rynku ? Recenzja poniżej.
Adrenaline Mountain Dew jest z grubsza patrząc całkiem niezłym zabiegiem rynkowym producenta tego napoju. W czym rzecz ? Ano, jak widać nazwa i wygląd tego napoju kojarzy się nam z dobrze już znanym na polskim rynku napojem Mountain Dew. Producent chyba też zdawał sobie sprawę że bardziej opłaca się dolać do MD standardowej mieszanki energetyzującej spotykanej w większości napojów tego typu, "okrasić" wszystko wyciągiem z żeń-szenia (bardzo zdrowo kojarząca się roślinka), niż promować od samego początku zupełnie nową markę napoju energetycznego. Jakie są tego efekty ? Przede wszystkim nieźle prezentująca puszka, co jak wiadomo w przypadku markowych produktów spod szyldu Pepsi jest absolutną normalką. Utrzymana w czarno-zielonkawej wygląda zajawkowo, jednak według mnie efekt psuje trochę "piorun" przebiegający przez główne logo, ale to raczej szczegół i prywatne odczucie. Ogólnie nie ma się siary pokazując się na mieście z taką puszką :P
Teraz pora na otwarcie puszki. Pociągając za zielony kapsel (miły akcent) na tle aluminiowego wieka słyszymy charakterystyczne "psss" :) i od razu odczuwamy znajomy zapach Mountain Dew z nutką Tigera lub Red Bulla w zależności od tego komu z czym zapach energy drinka się kojarzy. Ogólnie jest to przyjemny, orzeźwiający zapach. Napój po przelaniu do szklani okazuję się być kolorystycznie identyczny jak inne energy drinki, chociaż niektórzy mogą przypuszczać w ciemno że ma on zielony kolor. Nic bardziej mylnego, AMD ma barwę słomkową i może to dobrze ponieważ uniknięto zbędnych barwników jakie wiązały by się z nadaniem mu koloru zielonego (de facto prawdziwy Mountain Dew również nie jest zielony jakby się mogło wydawać, jedynie jaskrawy kolor butelki nadaje takie skojarzenie). Pora na pierwszy łyk. W smaku AMD nie czuć zbytnio odróżniających się motywów zwykłego napoju i energy drinka, jest on spójny i przyjemny. Oczywiście znacznie różni się w smaku od tradycyjnego Mountain Dew, bo jednak przerobienie na energy drink robi swoje. Mimo wszystko po wypiciu całej puszki AMD czuć orzeźwienie i zaspokojenie pragnienia. Niestety zawodzą właściwości "energetyzujące" Adrenaline Mountain Dew, prawie w ogóle nie czuć żadnego pobudzenia po wypiciu całej puszki tego napoju.
Podsumowując: Adrenaline Mountain Dew jest ciekawą hybrydą istniejącegona rynku napoju i energy drinka. Ma zachęcający wygląd, dobry smak i miłą, o dziwo mało chemiczną woń. Niestety słabe właściwości energetyzujące (przynajmniej w moim odczuciu :p) oraz dość wysoka cena (sugerowana to 2,99 zł za puszkę) sprawiają że jest to raczej ciekawostka na rynku energetyków niż poważny konkurent gotowy obalić przodujące marki tego sektora. Poprostu coś nie czuć tej tytułowej "Adrenaliny". Jednak za ciekawy pomysł i ambitną jego realizację (co szczególnie sobie cenię oceniając produkty) Adrenaline Mountain Dew otrzymuje widoczną niżej ocenę. Ocena wszama.blox.pl to: 4 - Konkret
sobota, 02 kwietnia 2011
Ok, teraz wszystkie dzieciaki wyłączają tego bloga ponieważ na tapetę wchodzi temat alkoholu :P. A tak na serio, to macie przed sobą recenzję piwa Karpackie Mocne, promowanego szokującą, 9% zawartością alkoholu.
Ok, więc zacznijmy od oczekiwań jakie związane były z tym piwem. Przede wszystkim gdy do gry wchodzi 9% zawartość alkoholu człowiek oczekuje że ten oto produkt lekko kopnie już po pierwszej puszce. Bardziej obeznanym "kustoszom" piwa przyjdzie do głowy jeszcze jedna myśl: nie ma bata żeby to piwo nie zaciągało przynajmniej lekką wonią spirytusu, którym z pewnością musi być wzmacniane, bo przy takim stosunku ceny (ok. 2,80 zł) do zawartości alkoholu coś z pewnością musi być na rzeczy. Jak się okazuje obie te myśli są trafne, bo Karpackie Mocne faktycznie czuje się już po pierwszej puszce, zarówno jeśli chodzi o wpływ na organizm człowieka jak i o zapach :) Na pewno na pochwałę zasługuje wygląd puszki Karpackiego, jest stylowy i stonowany, z wyraźnie rzucającym się w oczy i pobudzającym wyobraźnię napisem "9%". Więc w tym temacie wszystko jest jak najbardziej ok.
Idziemy dalej, czyli teraz słów parę o pierwszym zapachu piwa po otwarciu puszki. Cóż, nie ma co ukrywać że po otwarciu Karpackiego wszystkie złudzenia w stylu "eee to może faktycznie jest dobrze sfermentowane piwo, bez "wzmocnienia" " idą w zapomnienie. Dzieje się tak dlatego że obok charakterystycznego, całkiem w porządku pachnącego piwa daje się odczuć coś mocniejszego i to wrażenie psuje cały efekt zapachowy tego piwa. Co do koloru piwa jest on "herbato-podobny", dość charakterystyczny jak na polskie piwa i raczej nie ciekawy. Również słabo prezentuje się piana, która mimo bujnego pojawienia tuż po nalaniu znika po upływie pół minuty... Teraz pora na pierwszy łyk. W tym przypadku jest odwrotnie niż przy wąchaniu, najpierw wkręca nam się "wódko-podobny" motyw, a potem dopiero czujemy w ustach całkiem miły, słodowy smak piwa. Czyli ogólnie jest nieciekawie, gdyż taki "dwustopniowy" smak raczej źle wpływa na ocenę piwa.
Podsumowując: Karpackie Mocne 9% z pewnością nie jest pozycją dla wybrednych kustoszy piwa, którzy delektują się każdym łykiem swojego ulubionego napoju. Wszystkie najważniejsze cechy pod kątem których oceniane jest piwo w tym przypadku wypadają raczej miernie, jednak to piwo ratuje jeden atut - słynne już 9% zawartości alkoholu, no i jakby nie patrzyć również cena - ok. 2,80 zł, która w zestawieniu z zawartością alkoholu wypada wręcz celująco. Dla mnie Karpackie Mocne najlepiej sprawdza się w roli piwa dzięki któremu po wypiciu 3 puszek w miarę szybkim tempie idzie złapać całkiem dobrą fazę i humor, czego smakoszom tego piwa z całego serca życzę :) Ocena wszama.blox.pl to: 3 - Spoko Będący produktem koncernu Danone, Danio Gratka w moim odczuciu lansowany jest na jogurt, którym bynajmniej nie jest. Skąd takie wrażenia ? A no dlatego że stoi on sobie spokojnie między jogurtami Jogobelli oraz jeszcze innymi jogurtami kolejnych "nabiałowych" firm i swoją ceną (ok. 1,29 zł) oraz główną etykietką nie daje do zrozumienia że tak naprawdę jest gorszą wersją jogurtu tzw. deserem. Dopiero looknięcie na dokładny skład Gratki daje nam informację z czym mamy doczynienia.
Co tu dużo pisać o taką "zagrywkę" można mieć do Danone pretensje, ponieważ informacja że Danio Gratka jest jogurto-podobnym deserem powinna jak byk widnieć na głównej etykiecie, tuż pod napisem "Gratka", a nie być niczym partyzant w lesie, ukryta dopiero w składzie produktu. Z drugiej jednak strony Danio Gratka nie jest też znowu żadnym tam deserem, bo nie wiem jak wam ale mi to deser kojarzy się z jakimś puddingiem, śmietaną, budyniem, owocami i wtedy takie coś to ma sens. Oj nie ładnie, nie ładnie, ocena produktu spada z tego powodu.
Jak widać na powyższym zdjęciu Danio Gratka ma strasznie nie ciekawą, wręcz płynno-galaretowatą konsystencję. Oczywiście przy otwieraniu tego "deseru" dzięki temu jeszcze łatwiej można pobrudzić sobie ubranie jak to często bywa przy otwieraniu jogurtów. W smaku Danio Gratka jest zdecydowanie zbyt kwaskowaty, chociaż dla zwykłego konsumenta nie powinno robić to wielkiej różnicy, więc nie jest znowu tak najgorzej. Na dodatkowy plus można zaliczyć wzbogacenie tego produktu kwasem foliowym, oraz witaminami B6 i B1, przez co pewnie ma on taki charakterystyczny, przyjemny, lecz lekko chemiczny zapach. Podsumowując: Danio Gratka jest fajną opcją jeśli chcemy na szybkości coś wrzucić na ząb albo kupić coś dla dzieciaka spragnionego słodkości, jednak brak widocznej informacji o jego prawdziwej charakterystyce oraz konsystencja która mi osobiście przypomina skiśniałe mleko są istotnymi wadami tego produktu. Oczywiście nie ma co wybrzydzać, ale mi Danio Gratka specjalnie do gustu nie przypadł, no chyba że miałby cenę oscylującą wokół 1 zł, wtedy wydawało by się to sensowną zapłatą za ten jogurto-podobny produkt. Ocena wszama.blox.pl to: 3 - Spoko
Witajcie Ponownie ! Na pierwszy ognień blog wszama.blox.pl upatrzył sobie następujące produkty: - Deser Danone Gratka - Piwo Karpackie Mocne 9% - Napój energetyzujący Adrenaline Mountain Dew
Oto również nasza skala ocen które będziemy przyznawać produktom: 5 - Mistrzostwo Świata 4 - Konkret 3 - Spoko 2- Chała 1- Dno
Dostępna również pod tym linkiem. Do usłyszenia !
piątek, 01 kwietnia 2011
Witajcie na blogu http://wszama.blox.pl. Znajdziecie tutaj opisy i recenzje różnych produktów spożywczych niemal z każdej gałęzi handlu, zaczynając od płatków śniadaniowych a kończąc na alkoholach, czyli ogólnie wszystko co przejdzie człowiekowi przez gardło i może to kupić w polskim sklepie. Oczywiście nie ma tutaj nic na poważnie, są to tylko przemyślenia typowego polskiego konsumenta, więc nie spodziewajcie się jakiś tabelek, wykresów, skomplikowanych zestawień. Poprostu wszystko na tym blogu będzie się kręcić wokół WSZAMY jaką możemy nabyć w sklepie. Już niedługo pierwsze wpisy, czuwajcie ! :)
Pozdrawiam, Żarłacz91 |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Tagi
Wszama.blox.pl ocenia produkty w skali od 1-5, oto możliwe oceny: 5 - Mistrzostwo Świata 4 - Konkret 3 - Spoko 2- Chała 1- Dno ![]() |